Śmierć dziecka – „Kołysanka z huraganem”

Śmierć dziecka – „Kołysanka z huraganem”

Śmierć dziecka, strata i żałoba matki to temat tabu. Gdy malutkie dziecko umiera w domu, to nie sposób o tym mówić, pytać o to, słowa więzną w gardle. Nie ma z kim dzielić tego doświadczenia, bo w naszych czasach niemowlęta bezpiecznie uśmiechają się do nas z reklam i zdjęć znajomych na FB. Ta książka jest dziennikiem matki, której dziecko zmarło i która próbuje poskładać swoje życie strzaskane śmiercią synka.

Kołysanka z huraganem - dziennik matki zmagającej się z żałobą po śmierci dziecka.
strata dziecka – dziennik osieroconej matki

Uwagę przykuwa okładka: pięknie wybarwione pióra kraski z akwareli Albrechta Dürera. I myśl, że książka o tak przejmującej treści, którą jest śmierć dziecka, jest tak ładnie wydana. Jakie piękne kolory!  Potem konsternacja, że to skrzydło ptaka, a gdzie cała kraska…? Żywa kraska…?

Osierocona matka opisuje rok żałoby, dzień po dniu. Czasem tylko kilka, kilkanaście zdań. Wątki urywane, potrzaskane, jak drzewa skoszone nawałnicą. Jeden dzień pozwala czasem przesunąć się o jeden krok. Czasem kilka dni stoi w miejscu, zawraca. Opisuje śmierć dziecka. Pozwala czytelnikowi towarzyszyć sobie, gdy po nocy pełnej wojennych koszmarów podejmuje heroiczną próbę przetrwania dnia gotując barszcz ukraiński. Także wtedy, gdy próbuje utrzymać w sobie pamięć zapachu synka, dźwięku jego głosu, rysów twarzy. I wówczas, gdy zalewa ją obezwładniające poczucie winy.

Gdy czytałam, to miałam wrażenie, jakby siedziała naprzeciw mnie matka bez dziecka i opowiadała pourywane, wymieszane historie, by móc jakoś poskładać  strzaskane życie jak połamane gałęzie i bezlistne pnie drzew.  Odrywałam się od lektury, aby przypominać sobie oniemiałe z bólu kobiety, które pojawiały się w moim gabinecie albo na szpitalnym oddziale. Mężczyzn, którzy bezsilnie im towarzyszyli. Osieroconych rodziców. Ogromnie przejmujące uczucie miłości z pustymi ramionami, których nikt nie zapełni. Pamiętam moje bezradne starania, by być delikatną, łagodnie przyjmować rozpacz. I mój głos, który brzmiał za głośno, zbyt szorstko, nawet gdy bardzo ostrożnie wypowiadałam słowa, by dać im choć trochę ulgi. Wydawałam się sobie nieadekwatna, próbując ich zrozumieć, a kilkadziesiąt minut później spakować się i wrócić do domu, w którym moi bliscy są bezpieczni, do domu, który w czasie huraganu ocalał…

Krajobraz po nawałnicy. Obezwładniająca rozpacz. Perspektywa ogromnego wysiłku, by posprzątać strzaskany las. Perspektywa  długiego czekania na powrót życia, w to miejsce wypełnione martwą ciszą. Starania, by nadać zdarzeniu sens. To bardzo prawdziwa opowieść o żałobie przeżywanej dzień po dniu bez wielkich słów. Książka została doceniona – autorka otrzymała „Galion Gdyński”, nagrodę za najlepszy debiut artystyczny.

Żałoba po śmierci dziecka to proces samotny

Żałoba to proces samotny, choć bardzo szuka się osoby, która mogłaby uleczyć ból. Matka z dziennika sięga po pomoc psychoterapeuty, rehabilitanta, innej matki, która straciła dziecko, wędruje na granicy jawy i snu do swojej zmarłej babci… Ale ostatecznie i tak jest sama z tą raną. Długo zastanawiałam się, czy użyć tego słowa, ale myślę, że jest bardzo prawdziwe: żałoba bywa brzydka. I nieuprzejma, nietowarzyska, obcesowa. Brzydota, tak jak samotność i bezsilność jest częścią żałoby po śmierci dziecka.  W „Kołysance z huraganem” osierocona matka nie udaje, że jest inaczej, nie udaje miłej, ładnej. Łyka antydepresanty popijając je winem. Bez makijażu. Sił jej wystarcza, by być. Wszystko toczy się powoli, żeby ciało i serce mogły się zagoić.

Tak myślę, dla kogo ta książka… Dla mnie na pewno.  I dla tych, którzy towarzyszą rodzicom w żałobie, by wiedzieli, że nie ma co ich poganiać. To trudne, ale ten roztrzaskany las rodzice muszą posprzątać sami, w swoim tempie. I sami szukać dróg, żeby zrozumieć jak to możliwe, że im się zdarzyło coś tak przerażającego. 

Polecam.

Justyna Wincenty, Kołysanka z huraganem,
Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2020

Pomoc dla rodziców, którzy stracili dziecko psycholog Gdańsk

Śmierć dziecka, strata dziecka, psycholog, Agnieszka Pietkiewicz, Gdański Psycholog, Gdańsk Jasień